Web 3.0 jest siecią skonstruowaną już nie tylko dla ludzi, ale również dla maszyn. Muszą one móc zrozumieć informacje w niej dostępne, by wykonywać zadania, które do tej pory robiliśmy ręcznie, a także móc porównać informacje, ocenić je i wyświetlić użytkownikowi.
Web 3.0 pozwoli na uzyskanie informacji prawie natychmiast, w dodatku będzie ona odpowiedzią dokładnie na zadane pytanie.
Uzyskamy także możliwość planowania wydarzeń, czy organizowania kontaktów bez zbędnych poszukiwań. Wraz z Web 3.0 powstaną indeksy odnoszące się nie do samych informacji, ale zawierające informacje o informacjach, czyli o położeniu tych informacji. W skrócie, indeks, po otrzymaniu pytania o godzinach pracy doktora Kowalskiego zwróci adres tej informacji, po czym oprogramowanie pobierze ją i przeanalizuje. Odpowiedź zabrzmi „między 9:00 a 16:00″, z pominięciem zbędnych informacji, jak na przykład historia pana doktora, czy jego CV.
DH zdecydowanie będzie promować ideę Web 3.0 czyli inteligentnej sieci.
Dzięki Web 3.0 nie będzie problemu w tworzeniu tzw. mikrospołeczności. Wystarczy, że grupa znajomych utworzy swój wirtualny odpowiednik poprzez uzupełnienie profili i utworzeniu sieci relacji. Następnie odpowiednie narzędzie planowania, w którym wydarzenia zostaną odpowiednio oznaczone, np. publiczne, tylko znajomi, czy też prywatne, zostanie ono przetworzone zgodnie z tym oznaczeniem. Web 3.0 poinformuje grupę znajomych o dodanym wydarzeniu (z wyjątkiem oczywiście wydarzeń prywatnych) i pozwoli na np. zapisanie się na listę gości. Podobne rozwiązanie stosuje aktualnie np. Kalendarz Google, jednak chodzi o zarządzanie pojedynczymi wydarzeniami, a nie całymi kalendarzami, a także uwzględnienie dokładnych relacji międzyludzkich. Przykładowo, nie będziemy zapraszać na imprezę w mieście rodziców, czy na spotkanie biznesowe wszystkich swoich znajomych.
Większość aplikacji zostanie przeniesiona „w chmurę”. Przetwarzanie danych w centrach obliczeniowych pozwoli na dostęp do nich z dowolnego miejsca, za pomocą zarówno komputera w domu, telefonu komórkowego w podróży, czy też lodówki, która sama zamówi potrzebne produkty po ustaleniu jadłospisu na jutrzejszą kolację przy świecach. Rolę centrów obliczeniowych mogą przejąć swoiste „serwery centralne” podłączone do domowej sieci. Mimo tego, będą one podłączone do sieci i wymieniać dane dostępne publicznie. Ważny jest także dostęp do danych poza miejscem zamieszkania. Użytkownik powinien wybrać sam, które rozwiązanie woli, chyba że w przyszłości powstanie jakiś powszechny standard. Mimo wszystko, dalej pozostawiam kwestię wyboru rozwiązania w rękach użytkownika, który będzie mógł liczyć na wsparcie kogoś doświadczonego.
Potrzeba gruntownych zmian w nieuporządkowanej sieci rodzi konieczność edukacji jej użytkowników. Z komputerami coraz częściej do czynienia mają dzieci. Oprócz oczywistego dostosowania interfejsów do nich (przyda się tu funkcja automatycznego rozpoznawania użytkownika) należy też uczyć. Wiąże się to ze zmianą programów edukacyjnych w szkolnictwie. Już czwartoklasiści aktywnie udzielają się w sieci. Powinno się uczywalenie ć ich netykiety, a nie rysowania za pomocą myszy! Społeczność użytkowników internetu skarży się na tzw. „dzieci neo”, które po prostu nie wiedzą, co to netykieta i „wpuszczają” do sieci bezsensowne bzdety typu „w@ln3 k0tk@ z mł0tk@! sic!” (walne kotka z młotka).
Okej, kończę swoje rozważania. Pozdrawiam i dlaczego prezydentem został Komorowski?! No dlaczego?! I dlaczego nie kandydował nikt w miarę normalny (bo ja wiem taki Żywy chociaż…)
