Wpisy otagowane ‘czwarty świat’

Nowy początek [2]

poniedziałek, 6 Wrzesień 2010

Pogoda za oknem? Lepiej nie wspominać… Leje od samego rana. Świeża jeszcze krew spływa z pól bitew, zarówno tych wielkich, jak i tych małych. Ale wszystkie znaczyły tyle samo – nad każdą wisiała śmierć. Kosiła równo, bez względu na stopień, majątek. Bolesna, krwawa, powolna…

Deszcz. Wiatr. Przed nadejściem Zakonu w Czwartym Świecie często świeciło słońce. Kiedyś ten świat miał więcej zalet niż wad. Pogoda tutaj odzwierciedla myśli mieszkańców. Tym razem był to deszcz smutku i wiatr przenikający kości.

- Wybacz, że musiałeś czekać… – z głębi pokoju dobiegł głos.

Odwróciłem się. Nie zauważyłem, kiedy wszedł. Był to szczupły mężczyzna średniego wzrostu. Zawsze, gdy go widziałem, miał skupione, nieobecne oczy. Tym razem patrzył spokojnie, prosto we mnie.

- Usiądź proszę – powiedział.

Usiadłem na fotelu, a on usiadł obok.

- Co cię do mnie sprowadza?

Dobrze wiedział, o co chodzi. Mimo to pokrótce wyjaśniłem, z czym przyszedłem. Podałem kilka argumentów, dlaczego to właśnie do niego się zgłaszam. Stanął przy tym samym oknie, przy którym stałem wcześniej. Spojrzał w dal.

- To nie byłoby proste.
- To nigdy nie jest proste - odpowiedziałem podchodząc do okna. – Spójrz na nich wszystkich. Ogarnia ich smutek. Nie wiedzą, co mają ze sobą zrobić. Nie potrzebują kogoś, kto zajmie się polityką. Potrzebują pomocy.
- A ty?
- Wiesz, że ja się nie nadaję. Myślę, że byłbyś najwłaściwszą osobą.

Dobrze pamiętał czasy, kiedy to nie mógł znieść hałasu zza okna. Teraz mu tego brakowało. O ile Zakon nie zdołał powybijać wszystkich, o tyle zdołał zabić szczęście, na którym kiedyś opierał się ten świat.

- Daj mi trochę czasu. Pomyślę nad twoją propozycją.
- Dzięki. Wiesz, ile to dla mnie znaczy.

Ryzykowałem wiele. Musiałem działać w cieniu, poza zasięgiem Rady. Oni i ich kodeks. Nie ingerować w sprawy świata. To po co w ogóle Rada istnieje? Chyba tylko po to, żeby ci wszyscy sprzeczający się magowie mogli się najeść. Czas zmienić zasady i zacząć działać. Ale jeszcze jest za wcześnie, żeby się dowiedzieli o jakichkolwiek działaniach.

Wyszedłem. Zbliżał się wieczór. Dopóki nie odbuduję domu korzystam z komnaty w wieży Rady. Staram się być tam tylko tyle, ile jest to konieczne. Wynająłem już znajomą ekipę. Jedyna dobra rzecz, jaką robi Rada, to to, że dba o swoich członków. Teraz po wojnie przysługują mi pieniądze na opłacenie kosztów odbudowy. Przy okazji dam zarobić znajomym. Mają teraz dużo pracy, ale nie ma z tego dużych pieniędzy.

Strażnik przy bramie od razu mnie poznał. Jestem jednym z niewielu radnych korzystających z wejścia. Tym bardziej, że o tej porze większość już śpi lub medytuje. Pierwsza odbywa się rankiem, jeszcze przed śniadaniem. Następna jest zaraz po nim. Rada obraduje dwa razy dziennie za wyjątkiem świąt. Czasem zwoływane są sesje nadzwyczajne, w których wszyscy muszą uczestniczyć. Na szczęście zdarza się to rzadko, a na pozostałych sesjach obecność nie jest obowiązkowa, chodź podnosi „reputację” wśród pozostałych. Staram się być na ważniejszych, jednak szczerze mówiąc nudzi to bardziej niż obserwowanie ślimaków. Choć przepraszam, to jest nawet ciekawe.

Tak. Dzień się skończył. Słońce już za horyzontem. Dobranoc, Czwarty Świecie. Zobaczymy się znów bladym świtem…

Nowy Początek

sobota, 4 Wrzesień 2010

Tak dla odprężenia napisane opowiadanie. Jeśli się wam spodoba, spróbuję kontynuować pisanie.

(więcej…)

Praca magisterska

sobota, 3 Lipiec 2010

Yaaaaaa… *ziewa* Pisanie pracy magisterskiej jest okropnie nudne…

(więcej…)

Koniec roku szkolnego

czwartek, 24 Czerwiec 2010

- A o czym rozmawialiście dziś z mamą?
- Dziś? Mówisz o zakończeniu roku szkolnego?
- Nooo…

Syn kładzie się do łóżka. Siadam obok, na brzegu.

- No wiesz, ty jeszcze nie chodzisz do szkoły, ale już wkrótce będziesz. Zakończenie roku szkolnego, to moment, w którym rozpoczyna się przerwa od szkoły. Trwa ona trochę ponad dwa miesiące. To czas na odpoczynek od nauki, zarówno dla tych, co się uczą, jak i dla tych, co uczą innych.
- Czyli dla ciebie też?
- Tak, dla mnie też. Będę wracał do domu trzy godziny wcześniej.
- Fajnie.
- Cieszę się, że się cieszysz.
- A jak pójdę do szkoły, to ty będziesz mnie uczył?

Uśmiecham się.

- No, na początku raczej nie. Ja uczę trochę starszych.
- To kto?
- Nie wiem. Ale nic się nie martw.
- Dobrze…
A tata, co dziś robiłeś?
- Dzisiaj? No, było trochę roboty. Musiałem przygotować całkiem sporo rzeczy na jutro.
- Czyli?
- Hmm… W mojej szkole będzie cała uroczystość. Wiesz, nawet będą nagrody rozdawać. Trzeba było je przygotować.
- A za co te nagrody?
- Za dobre wyniki w nauce. Czyli jak nauczyciele widzą, że się starasz i uczysz, to wstawiają ci dobre oceny. A jak masz dobre oceny, to dostajesz nagrodę.
- A ja też dostanę?
- Jak będziesz się uczyć…
- A kiedy zacznę?
- Po tych wakacjach. Czyli za dwa miesiące. Poznasz nowych kolegów i koleżanki.
- Tata?
- Tak?
- A moglibyśmy tam do szkoły po wakacjach… polecieć?
- O to będziesz musiał się zapytać mamy. Ja cię bardzo chętnie wezmę, ale jeśli się mama zgodzi. Ale to rano.
- No dobrze…
- Ok, idź już spać. Aha i nie budź mamy o szóstej rano, dobrze? Mnie możesz, ale po cichu, żeby mamy nie obudzić.
- Okej. Dobranoc.
- Dobranoc.

Wstaję, gaszę światło. Wychodzę, zamykając powoli drzwi…

C.D.N.

Untitled

poniedziałek, 21 Czerwiec 2010

Dzisiaj? Znów chcesz historyjkę? Ale tym razem od razu do łóżka. Dziś nie było niczego niezwykłego. A… No dobra. No to dziś byłem u wujka Żywego. Takie trochę spotkanie towarzyskie. Byliśmy u niego z wujkiem WooCashem i rozmawiali. Mówiłem, że nudno. Potem poszedłem na wykład na uczelnię i przez  dwie godziny wykładałem. Potem wróciłem i byliśmy na spacerze, pamiętasz? No wiem, że potem szedł pijany wujek Zitz. Tak, to był ten miecz. Ten z wczoraj. A co miałem robić, czekać, aż zacznie nim machać? Rąbnąłem go i tyle. Wiesz, jaki on jest. No dobra, idź już spać. Branoc.

Wychodzę i gaszę światło, udając się do sypialni…

Kolejny dzień w Czwartym Świecie…

niedziela, 20 Czerwiec 2010

Dzisiaj? Co ciekawego? Chyba w szafie śpisz… Muuuuszęęęę? No dobra, chodź do staruszka na kolana, opowiem ci…

(więcej…)